Krótkie podsumowanie Mistrzostw Świata

Krótkie podsumowanie Mistrzostw Świata

Najważniejszy start tego sezonu za mną. W niedzielę zakońćzyły się Mistrzostwa Świata, które w tym roku odbyły się na południu Włoch w miejscowości Gizzeria. W zawodach wzięło udział ponad 60 zawodników z całego świata. Konkurencja była silna, z czołówki nie zabrakło nikogo. Głównym faworytem był młody Brytyjczyk, Mistrz Europy i Vice Mistrz Świata- Ollivier Bridge. Polskę reprezentowało 6 zawodników. generic Plavix   Przez 5 dni rozrgraliśmy łącznie 20 wyścigów, najpierw 8 kwalifikacyjnych, następnie 8 w serii finałowej i ostatniego dnia 4 wyścigi medalowe dla pierwszej dziesiątki. Regaty był bardzo emocjonujące, do ostatniego wyścigu każdy walczył o swoją pozycję. Na wodzie było dużo nerwów i protestów. Po kwalifikacjach zajmowałem 9 miejsce, wiedziałem, że ciężko mi będzie nadrobić straty, jednak te regaty pokazały, że w każdym wyścigu należy waczyć do samego końca, bo każdy punkt jest ważny i ma znaczenie.  Na trasie regat starałem się pływać ostrożnie i równo unikając splątań latawców i protestów. Czasami warto było jednak zaryzykować. Najgorsze swoje wyścigi miałem w słabym wietrze, a więc wiem gdzie mam braki.   Do wyścigów medalowych wszedłem z 7 miejsca z niedużą stratą do Hiszpana, który zajmował szóstą pozycję, ale również małą przewagą punktową nad Mistrzem Świata z 2013- Florianem Gruber. Ostatecznie po 4 wyścigach medalowych wskoczyłem oczko wyżej. Bardzo dobrze spisał się Błażej Ożóg, który do ostatniego wyścigu walczył o brązowy medal i udało mu się! Zdobył pierwszy medal Mistrzostw Świata w kiteracingu dla Polski. Buy Topamax on line Buy No Rx Myślę, że to były bardzo dobre zawody dla Polskiego Team’u, ja jestem zadowolony ze swojego 6 miejsca, Błażej wraca do Polski z brązowym medalem, Aga Grzymska zakończyła piąta wśród...
Relacja Maksa Żakowskiego z Błękitnej Wstęgi

Relacja Maksa Żakowskiego z Błękitnej Wstęgi

Tegoroczne order misoprostol online Regaty o Błękitną Wstęgę Zatoki Gdańskiej początkowo zapowiadały się bardzo źle dla kitesurferów. Jeszcze 30 minut przed planowanym startem na wodzie było idealne lustro. Na szczęście siła wiatru na zatoce nie wystarczała nawet żeglarzom i start przesunięto o jedną godzinę, w ciągu której przyszedł wiatr o sile ok. 5-7 węzłów. Razem z Błażejem Ożogiem, Agą Grzymską, Piotrkiem Lenckowskim i Arkiem Kusalewiczem szybko pobiegliśmy po sprzęt i wystartowaliśmy z sopockiej plaży. 15 min później byliśmy już w Gdyni, na wysokości Skweru Kościuszki, gdzie rozstawiony był start do wyścigu. Ponad 120 jednostek napędzanych wiatrem na jednej linii startu, to naprawdę niesamowity widok. Sam start na pewno długo pozostanie w mojej pamięci. Straszny tłok, bardzo słaby wiatr i wymijanie wszystkich jachtów płynąc na foilu nie było łatwe, ale udało się. Zaraz po starcie, cała nasza czwórka wyszła na prowadzenie. Przez całą trasę- przez Sopot, do Gdańska razem z Błażejem płynęliśmy łeb w łeb. Po dopłynięciu do główek portu w Gdańsku wiatr zrobił się bardzo nierówny i spadał do 3-4 węzłów, wtedy trzeba było walczyć, żeby utrzymać latawiec w powietrzu i czekać na szkwał. Mi się to udało i po opłynięciu boi w Gdańsku ruszyłem z wiatrem w stronę Sopotu, a następnie na metę w Gdyni. Niestety Błaszko nie miał tyle szczęścia, pod Gdańskiem spadł mu latawiec i nie był w stanie ukończyć wyścigu. Na metę wpłynąłem po 73 minutach, ustanawiając nowy rekord trasy – przy wietrze 5-10 węzłów. Myślę, że przy silniejszym wietrze można zejść poniżej godziny. Za mną przypłynęła Aga Grzymska, następnie Piotr Lenckowski i Arek Kusalewicz. Bardzo się cieszę z wygranej, ponieważ drugi raz z rzędu...